środa, 18 stycznia 2017

#CZYTAJNIK# cz. 17. Anna Rybkowska - Odszedł ode mnie

Co robi kobieta, którą po dwudziestu latach opuścił małżonek? Popada w depresję? Buduje dom? Odkrywa pięćdziesiąt twarzy jakiegoś osobnika?
Nie, ona pisze powieść. Wcale nie o tym jak się zawiodła na swoim mężu. Ma po dziurki w nosie zmagań z przygnębiającą codziennością. I dość książek, które o tym opowiadają.

W jednej powieści - dwie. Jedna o bohaterce i druga, ta pisana przez nią samą!
Do kupienia:
1. Matras 9,90 zł
2. Inbook  9,25
Wreszcie udało mi się "zmęczyć" tą książkę. Zupełnie mnie nie wciągnęła. Były jakieś przebłyski fragmentów, które mnie zainteresowały. Treść podzielona jest na dwa wątki:
Perypetie Beaty – opuszczonej mężatki i losy Melisy – bohaterki stworzonej przez Beatę.
Beata pisze książkę za namową pani terapeutki, która ma pomóc jej „pozbierać się” po odejściu męża.

Jakie czułam emocje?

Część o Beacie: załamanie po odejściu męża, trudności w ogarnięciu się, poczucie bezsensu życia, uczucie, że jest gorsza od innych. Dalej odczuwam mocne przejęcie losem zwierzaków (jak dla mnie trochę za mocne), wstyd przed dziećmi, że ma taką a nie inną pracę. W niektórych sytuacjach czułam rozbawienie. Kolejny fragment pokazał jej złość na męża, ból, poczucie straty, tęsknotę, strach przed zadzwonieniem do niego, chęć poddania się, zaniedbanie formy i wyglądu. Mimo tego rozżalenia i słabości psychicznej czuć, że jest dumna z córki i jednocześnie jest niepocieszona, że dzieci muszą pracować, da się wyczuć troskę ale i bezsilność. Beata irytuje się, ale próbuje pogodzić się ze swoim losem. Co chwilę wybucha gniewem, wpada we wściekłość. Jest bardzo rozwarstwiona. Po spotkaniu z kochanką męża wyczuwam w niej niesmak i obrzydzenie, dużo rozmyśla o życiu. Po dodatkowym wybryku syna jest oburzona i kolejny raz załamana.
Jedna z rzeczy, która spodobała mi się w opisie losów Beaty to wzmianka o tym, że ludzie w dzisiejszych czasach nie czytają książek i są analfabetami. Zgadzam się z tym, coraz mniej ludzi teraz czyta książki.

Losy Melisy: u matki Melisy od początku da się wyczuć obojętność na los starszej kobiety
U Melisy natomiast wyczułam optymizm i przywiązanie do swoich zasad. Dziewczyna jest nieśmiała, odczuwa skrępowanie przy niezręcznym spotkaniu, czuć niemotę oraz żal, że spotkanie się nie udało, Melisa ma poczucie winy. Do matki czuje obrzydzenie i niechęć, na jaw wychodzi niewygodna prawda. Do rodziców odczuwała żal, wstręt i odrazę. W życiu uczuciowym widać rozczarowanie, utratę wartości. W dalszej części odczułam tęsknotę, smutek, żal do samej siebie, ból po stracie babci, ucieczkę przed światem i zatracenie się w wielkim mieście. Melisa popadła w stan melancholii, na wspomnienie babci pokazywała radość. Kolejne fragmenty ukazały mi wrażliwość, zawstydzenie, niskie poczucie wartości, irytację oraz złość, że ktoś chce jej pomagać. Pojawia się również żądza, pragnienie miłości, które bohaterka próbuje ukryć, przytłoczenie, niemoc, zawirowanie, brak wiary we własne uczucia i chęć ucieczki przed miłością. Następnie autorka ukazuje radość i szczęście dziewczyny, jej pragnienie miłości i bliskości nabiera rozpędu, ale budzi w niej strach i oszukiwanie samej siebie, kolejny raz pojawia się zawstydzenie. Pożądanie, podniecenie, gorączka uczuć przeplata się z upokorzeniem i odrzuceniem ukazując za chwilę ponownie pożądanie i miłosne uniesienia, spełnienie. Cała ta przeplatanka uczuć doprowadza do odejścia i tęsknoty, powoduje, że dziewczyna boi się o swoje życie czuje nienawiść, wstręt i odrzucenie, ale mimo wszystko tęskni za chłopakiem.

Może to dziwny styl pisania autorki, może coś innego, nie wiem, ale coś sprawiło, że niezbyt dobrze czytało mi się tą książkę, dlatego tak długo to trwało. W ostateczności nie zaliczam jej do najgorszych, jest dla mnie przeciętna.

Moja ocena: 3/5



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz