poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#CZYTAJNIK# cz. 38 Magdalena Witkiewicz - Czereśnie zawsze muszą być dwie

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem… 

Wydawnictwo: Filia, 2017
Liczba stron: 496
Gdzie kupić: klik

Jestem pozytywnie zaskoczona. Pierwsza książka pani Magdaleny, którą przeczytałam. Lekka i przyjemna, bardzo szybko się czyta.
Zosia od pierwszych kartek czuje wdzięczność i szczęście, że poznała pewną starszą kobietę. Jest do niej przywiązana i przyjaźni się z nią. Bez niej jej młodzieńcze życie nie byłoby takie fajne. Dziewczyna jest jednak tak zaślepiona miłością do pewnego chłopaka, że nie widzi jak ten ją wykorzystuje. Dopiero po śmierci "starszej" przyjaciółki, kiedy mija rozpacz i smutek, dostrzega swoje zaślepienie i postanawia zakończyć znajomość z chłopakiem. Staje się wtedy samowystarczalna i nie boi się, że nie poradzi sobie z "problemem", który został jej po chłopaku. Miała zostać matką, ale niestety los chciał inaczej. W tych trudnych chwilach przywiązała się do życia w swoim nowym domu w Rudzie Pabianickiej i poznała wiele życzliwych osób. Niespodziewanie też znalazła szczęście i radość u boku tamtejszego doktora, który był z nią w najtrudniejszym momencie życia. Oboje wiele przeszli, ich uczucie rodziło się powoli.

Historia ma również drugie dno. Równolegle na kartkach książki odgrywa się druga historia, która wyjaśnia w jaki sposób Zosia została spadkobierczynią domu. Są to wydarzenia opowiadane przez sympatycznego pana Andrzeja, który doskonale zna historię starej willi. Historia raczej nie jest prawdziwa, ale bardzo ciekawie przedstawiona. Kłótnia i waśnie dwóch rodzin, dużo tajemnic i historii miłosnych. W ostateczności wszystko się rozwiązuje, ale najpierw musi dojść do kilku tragedii.

Autorka zasięgnęła do różnych źródeł żeby znaleźć odpowiednie miejsce na odgrywające się wydarzenia. Podobała mi się również narracja pierwszoosobowa. Naprawdę przyjemnie się czytało


Moja ocena: 4,5/5 Kolejna recenzja: Milena Agus - Ból kamieni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz