środa, 3 maja 2017

Freelancer a praca w domu

Kiedy podejmowałam decyzję o zmianie ścieżki kariery zawodowej (praca w domu) założyłam, że będę freelancerką w swoim fachu (transport). Z perspektywy czasu widzę, że żadna ze mnie freelancerka. Jestem po prostu kobietą pracującą w domu. Nie ma tu żadnego freelancingu. 
Przede wszystkim dlatego, że nie mogę sobie do końca  sama wyznaczyć godzin pracy, muszę się zmieścić w ramach czasowych, w których pracują ludzie współpracujący ze mną. Czyli generalnie polepszyłam sobie tylko to, że nie muszę wstawać wcześniej i jeździć do biura, bo tam siedziałabym od 8 do 16 czy jest robota czy jej nie ma. A tak przynajmniej mam trochę czasu żeby posprzątać w domu czy poczytać zaległe artykuły. Kiedy zrobię co trzeba to nie koniecznie muszę siedzieć non stop przy komputerze, wystarczy że mam dostęp do internetu i noszę przy sobie telefon. Czasami mam spokojny dzień, że nie dzieje się nic specjalnego a czasami jednak jest i tak, że muszę siedzieć dłużej przy komputerze, bo robota nie idzie albo ciągle powstaje jakiś problem do rozwiązania. Zdecydowanie bardziej wolę te spokojniejsze dni, chociaż zwykle jak zaplanuję, że zajmę się jakimiś zaległymi spawami i tak wyskoczy coś innego i dzień mija inaczej niż powinien.
Wzięłam sobie dodatkowo na głowę robotę papierkową w jednej firmie i w międzyczasie jeszcze jeżdżę tam wykorzystując ten czas na obrobienie się z zadaniami. Grunt, że płacą za godzinę, którą spędzam na miejscu, a że czasami zajmuję się innymi problemami niż te, które ich dotyczą nie ma znaczenia. 
Wielkim plusem takiego trybu pracy jest to, że tak na prawdę nikt nie siedzi mi nad głową i sama sobie wyznaczam cele i zadania biorąc pod uwagę te ramy czasowe. Zwykle wolę zrobić wszystko od rana (kosztem jedzenia śniadania przez dwie godziny, bo ciągle brakuje mi chwili wolnej) i mieć wolne popołudnie. Nauczyłam się nie włączać po południu komputera i zajmować się w tym czasie głównie czytaniem książek. Ogólnie czasu wolnego mam więcej, ale muszę być przygotowana na wszystko.
Freelancer pracuje trochę inaczej. Sam sobie ustala kiedy pracuje i najważniejsze dla niego są terminy, których musi dotrzymywać. Może pisać teksty nawet i w środku nocy, ja raczej ładunku w nocy nie znajdę :) Ja terminy mam codziennie więc nie mogę sobie pozwolić na całkowite zostawienie komputera i wyjazd poza miasto. Wyjazd jest oczywiście możliwy, ale z komputerem pod pachą i pewnym dostępem do sieci. Moja majówka była więc przeplatana. Trochę pracy i trochę wolnego. Całe szczęście, że pogoda niezbyt dopisała, to nie mam czego żałować i nie będę marudzić, że nie skorzystałam ze słońca. Na zewnątrz i tak nie chciało się zbytnio wychodzić. Ważne dla mnie, że pierwszy raz w tym roku wyjazd nad morze zaliczony :)

Miłego powrotu do rzeczywistości, A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz